W ostatni weekend dzięki uprzejmości Res Motors Rzeszów mieliśmy możliwość przetestowania wyjątkowej wersji Ford’a Kuga ST-Linie z silnikiem 2.0 TDCi o największej mocy 180KM, napędem AWD i automatyczną, sześciobiegową skrzynią.

Zanim przejdziemy do opisu silnika, spalania, komfortu czy bagażnika, warto zaznaczyć, iż wersja ST-Line, to nie tylko pakiet stylizacyjny nadwozia, który posiada nakładki na nadkolach, listwy progowe, czy stylizowane zderzaki. Ford nie poszedł na łatwiznę, oj nie… zmiany widać na każdym kroku! Najbardziej odczuwalną jest twardsze zawieszenie, o którym przeczytacie w części dotyczącej komfortu. Dodatkowo, wspomniane zawieszenie zostało obniżone o 10mm i wyposażone w 18 calowe felgi, niby nic a jednak! Stojąc przy zwykłej wersji, ta wygląda bardziej zadziornie i agresywnie. Wewnątrz również widać zmiany, od przeszyć w kolorze czerwonym, po czarną podsufitkę.

Silnik i spalanie

Testowana wersja była wyposażona w silnik diesla 2.0 TDCi o mocy 180KM, który dysponuje maksymalnym momentem obrotowym 400 Nm przy 2000-2500 obr/min. Przy wadze ok 1700 kg, takie połączenie wywołuje uśmiech na twarzy, już przy pierwszych przejechanych kilometrach. Nie można się też przyczepić do sześciobiegowej automatycznej skrzyni biegów (z łopatkami), która działa bardzo sprawnie i przyjemnie. Jaki jest efekt takiego połączenia? Około 9 sekund do 100km/h (dzięki sporemu momentowi) i bardzo przyjemne wciskanie w fotel, niemal na każdym biegu. Nad wszystkim, czuwa napęd AWD. Jeśli więc, lubisz czasem “przycisnąć”, to to auto cię nie zawiedzie.

Jak natomiast wygląda kwestia spalania? Nie jest źle! Przy tej masie i silniku nasze testy przedstawiają się następująco:

Miasto: 9-10 L/100 km
Poza miastem (przy normalnej jeździe): 6-7 L/100 km
Autostrada ( 130-140 km/h): 7-8 L/100 km (jednak schodząc do 120-130 możemy osiągnąć spalanie bliżej 6-7 L/100 km

W cyklu mieszanym (autostrada, miast, trasa na Bieszczady) Ford spalił nam 7.2 L/100 km. To całkiem przyjemny wynik, który nie zrujnuje nam portfela. Niemniej jednak auto na każdym kroku kusi, aby mocniej przycisnąć pedał gazu.

Warto też zaznaczyć, że silnik i jego pracę słyszymy tylko przy mocnym wciśnięciu pedału gazu. Przy normalnej jeździe słyszymy raczej szum powietrza i opon na asfalcie. Nawet przy 140km/h jest przyjemnie cicho.

Komfort 

I tutaj temat rzeka, ponieważ mi jako mężczyźnie, który lubi “czuć kontakt z asfaltem” podobało się sportowo zestrojone zawieszenie, dzięki któremu przez cały czas czujemy co dzieje się z samochodem i wiemy na co możemy sobie pozwolić. Natomiast nasza mistrzyni eco-drivingu Beata, od razu wychwyciła zmianę w komforcie i przynajmniej na początku nie przypadło jej to do gustu. Tutaj proszę sobie nie wyobrażać od razu, że nagle jedziemy gokartem i czujemy najechanie na dziesięciogroszówkę… aż tak nie jest, proszę się nie martwić. Jest sztywniej, ale nadal komfortowo, a trasa 300-400km nie powinna nas zmęczyć. Nie ma co ukrywać, że wersja ST-Line jest dla tych, którzy lubią jeździć szybciej i pewniej – wchodzenie w zakręty pomimo wyższego środka ciężkości jest bardzo przyjemne i pewne. Podczas testu ani razu nie czuliśmy, że samochód jest na granicy przyczepności. Z drugiej strony, nie wyobrażamy sobie takiego pakietu sportowego na klasycznym zawieszeniu, więc podsumowując jest dobrze! Po prostu, co kto lubi.

Mówiąc o komforcie, nie możemy zapomnieć o fotelach w stylu sportowym, te są wygodne i pokryte skórą i alcantarą (chyba najlepszy możliwy materiał do samochodu). Dzięki temu na zakrętach mamy bardzo dobre trzymanie (nie jeździmy po fotelach od lewej do prawej). Oczywiście przednie fotele są podgrzewane. Natomiast, o ile fotel kierowcy posiada pełną elektrykę, o tyle pasażer ma możliwość tylko ręcznej regulacji – szkoda. Tylna kanapa jest oczywiście dzielona i składana. Nie zabrakło również wygodnego podłokietnika.

Jeśli chodzi o ilość miejsca z tyłu jest bardzo dobrze. Jeśli kierowca ma np. 180cm wzrostu to z tyłu osoba o podobnym wzroście będzie miała jeszcze miejsce na kolana.

Zaglądając dalej do środka, mamy wszystko – dosłownie, nawet zwykłe gniazdko 230V pomiędzy fotelami. Jeśli chcielibyśmy wymienić tutaj pełną specyfikację wyposażenia ST-Line, to pisanie tego testu zajęłoby nam jeszcze kilka dni. Jest bardzo bogato! Z ciekawszych rzeczy, możemy wymienić: Szklany rozsuwany dach z roletą, Active Park Assist – system wspomagający wykonywanie manewrów parkowania równoległego i prostopadłego, który działa lecz wymaga 5 minutowego zrozumienia jego obsługi (wszystkie informacje pojawiają nam się na ekranie). Może to być dobre rozwiązanie dla osób mających problem z parkowaniem. Kolejnym udogodnieniem są czujniki parkowania 360 stopni, super sprawa, jeśli ktoś ma ciasny wyjazd np. z miejsca parkingowego (uratuje to nas od przetarcia sobie drzwi). Genialnym rozwiązaniem Forda jest np. podgrzewana przednia szyba, o ile teraz przy upałach jest to bezużyteczne, o tyle w zimie docenimy to bardzo! Bardzo dobrze też sprawdza się aktywny tempomat, który idealnie utrzymuje zadany odstęp od poprzedzającego nas pojazdu – wygodne rozwiązanie na trasie. Nie zabrakło też systemu anty kolizyjnego, który w razie potrzeby jest w stanie zatrzymać samochód, jeśli kierowca nie zareaguje na czas. Takie rozwiązanie powinno być montowane seryjnie we wszystkich pojazdach. Oczywiście nie mogło zabraknąć otwierania bagażnika na trzy sposoby: z kluczyka, naciskając  przycisk klapy lub “machając” nogą pod zderzakiem (opanowanie tego ostatniego zajęło nam chwilę, ale później okazało się bardzo przydatne – zwłaszcza, gdy mamy w rękach siatki z zakupami). Co do spasowania wszystkich elementów to wszystko jest na najwyższym poziomie – nic nie trzeszczy i nie skrzypi, po prostu tak powinno być.

Jeśli chodzi o jazdę nocą, to testowany Ford wyposażony był w biksenonowe skrętne reflektory, które podczas jazdy bardzo ładnie i równomiernie rozprowadzały światło. Warto zaznaczyć, że podczas jazdy w nocy na ciasnych zakrętach skrętne światła bardzo pomagają zwłaszcza w Bieszczadach, gdzie drogi są bardzo słabo oznakowane lub po prostu nieoświetlone i ciemne.

W nocy wszystkie przyciski podświetlone są pięknym turkusowym kolorem, który w ogóle nie męczy oczu. Dodatkowo ekran nawigacji posiada czujnik natężenia światła i dawkuje podświetlenie odpowiednio do pory dnia. W innych pojazdach wygląda to często tak, że mamy tryb dzień/noc i tyle. Tutaj widać jak ekran powoli się ściemnia wraz z zachodem słońca. Plusem jest też kamera cofania, która w nocy działa tzn. widać na niej co znajduje się za pojazdem w przeciwieństwie do niektórych marek, które oferują takowe rozwiązanie jednak nocą kamera staje się bezużyteczna.

Nie ukrywamy, że na początku obawialiśmy się rozmieszczenia przycisków zwłaszcza przy nawigacji (są one usytuowane prawie poziomo), jednak po zajęciu pozycji za kierownicą wszystko jest idealnie widoczne i dostępne pod ręką.

Ekran nawigacji jest lekko schowany pod daszkiem i między nawiewami – wydawało się to dziwne, ale ma to sens. Mianowicie podczas jazdy w słońcu nie mamy problemów z refleksami czy słońcem odbijającym się na ekranie, dzięki czemu informacje przedstawiane na dotykowym ekranie są zawsze widoczne i czytelne. A jeśli już mowa o nawigacji, to jest dokładna i ciężko jej coś zarzucić może poza jednym… używając komend głosowych miała problem z rozpoznaniem słowa: Rzeszów lub to ja niewyraźnie mówiłem :).

Pozostając w temacie nawigacji to do dyspozycji mamy system nawigacji CD/SD SYNC 3 z dużym kolorowym wyświetlaczem dotykowym 8″, AppLink, zestawem głośnomówiącym, rozbudowaną funkcją sterowania głosem oraz funkcją wzywania pomocy. W podłokietniku mamy dwa gniazda USB. Oczywiście całość sterowana z kierownicy. Czego chcieć więcej…

Zestaw grający w samochodzie potrafi dać “ognia” tutaj Sony stanęło na wysokości zadania i jeśli lubisz posłuchać głośniej muzyki to tak! W tym samochodzie nie dość, że wszystko ładnie gra to jeszcze czysto i przyjemnie.

Gdzie Kuga czuje się najlepiej? 

Nie ma co się oszukiwać, że naturalnym środowiskiem Kugi w wersji ST-Line jest raczej miasto oraz autostrada. Niemniej jednak Bieszczadzkie serpentyny też zaakceptuje, bez najmniejszego problemu. System Start&Stop działa bez zarzutu i uruchamia silnik w mgnieniu oka.

Pamiętajmy jednak, że mamy napęd 4×4 i tutaj się nie rozczarujemy. Wiadomo, nie jest to model typowej terenówki do off-road i topienia w błocie, ale da sobie radę i dotrze tam gdzie większość sedanów czy kombi musi się zatrzymać. Pomimo lekko obniżonego zawieszenia, jadąc drogą nieutwardzoną czy leśną, nie zahaczyliśmy o żadne wystające elementy, a bywało czasem dość nierówno. Jeśli, jesteś fanem sportów zimowych, to wyjazdy na narty powinny być czystą przyjemnością.

Bagażnik

Minimalna pojemność bagażnika to 456 litrów natomiast po złożeniu siedzeń otrzymujemy 1653 litry. Nawet podróżując z dziećmi nie powinniśmy narzekać na brak miejsca w bagażniku – mieści się trzy pokaźne walizki i jedna mniejsza. Może to nie najlepszy wynik w klasie ale miejsca jest wystarczająco. Plus też za schowki pod przednimi fotelami – małe ale są.

Podsumowanie 

Okiem mężczyzny

Co tu dużo pisać. Bardzo polubiłem Ford’a. Klasyczna linia z pakietem ST-Line robi wrażenie i wyróżnia się na tle konkurencji. Mały apetyt na paliwo i bardzo dynamiczny silnik w połączeniu z automatyczną skrzynią wywołuje uśmiech na twarzy. Ilość wyposażenia zaskakuje. Często czegoś mi brakuje, tutaj jednak nie mogę się przyczepić do niczego. Przez 4 dni testów nie było sytuacji w której powiedziałbym “o… szkoda, że tego nie ma”. Raczej to samochód mnie zaskakiwał swoimi rozwiązaniami.  

W mojej opinii samochód w tej wersji stworzony jest zarówno do miasta jak i na trasy, aczkolwiek w Bieszczadach potrafił zaskoczyć swoją zwinnością i poradził sobie w lekkim terenie. Kwestia twardszego zawieszenia jest dyskusyjna, mi się podobało. Nawet w terenie samochód dość sztywno wybierał nierówności bez zbędnego kołysania na boki.

Reasumując, to bardzo zaskakujący kompaktowy SUV ale z pazurem. Potrafiący wcisnąć w fotel i to nie tylko przy starcie ze świateł.

Okiem kobiety

Ten Kuga to dla mnie zagadkowe auto. Patrzysz sobie na niego, obchodzisz dookoła i stwierdzasz, że ma bardzo eleganckie klasyczne kształty. Potem wchodzisz do środka i BOOM, wyłania się drapieżnik. Kształty i kolory jak z Avatara. Turkusowe wskaźniki, nawiewy pod takim kątem, wszystko wyglądało tak, jak idealnie dobrane jeansy. Trzeba przyznać, że zrobiło to na mnie wrażenie. Wyobraziłam sobie natychmiast, człowieka, który powinien to auto mieć. Zadbany, na ciekawym stanowisku, człowiek który ma klasę, a jednak wchodzi do auta i zapomina o konwenansach… mhmmmm. 🙂

To samochód stworzony do „sportowego śmigania” po mieście. Chociaż wg. mnie świetnie sobie radzi również na wypad po szutrowym terenie.

Jednak trzeba mieć na uwadze, że w takim aucie, zawieszenie nie pozwoli pić herbatki w filiżance. Auto świetnie trzyma się drogi, gładko wchodzi w zakręty, również przy większych prędkościach, jednak jak na sportowe zawieszenie przystało, nie wybiera tak dołków na drogach. Czuć jazdę, ale nie wyobrażam siebie, aby mogło być inaczej w sportowej wersji.

Audio super, bez zarzutu. Czyste dźwięki, wyraźnie słyszalne zarówno niskie jak i wysokie tony, nie brzęczał, nawet przy słuchaniu na najwyższych parametrach.

Na uwagę zasługuje również, duża widoczność. Przednia szyba jest bardzo duża, zresztą auto w ogóle jest dość bogato oszklone.

Jeśli chodzi o minusy to, nie ma elektrycznego sterowania fotelem pasażera. W wersji premium, oba fotele powinny taką opcję mieć, koniec kropka.

Czujnik otwierania bagażnika lekko zawodził, nie mogłam wyczuć w jakiej odległości trzymać stopę, a może czujnik nie widział buta w rozmiarze 37…?! Tak czy inaczej, to zawsze bardzo dobre rozwiązanie, kiedy podchodzimy do auta z torbami zakupów.

Jeśli chodzi o nawigację, nie chciała wyszukać miasta docelowej podróży. Precyzując chodzi o wyszukiwanie głosowe, czyżby nie rozumiała akcentu południowca? Oprócz tej małej niedogodności, usytuowanie ekranu zasługuje na medal. Zawsze i w każdych warunkach, nawet pomimo prażącego słońca, nie ma refleksów i wszystko pięknie widać. Do tego kokpit, w miękkiej skórze, czerwona nitka na tapicerce i co ważne nawet przy nawilżonych kremem dłoniach, nie widać odcisków.

I teraz zagadka! Chciałam podpiąć telefon przez USB, sądziłam, że mapa samochodowa będzie działać niezależnie. Jednak, kiedy włączam swoją playlistę muzyczną z telefonu, zarówno muzyka jak i mapy działały już tylko z poziomu mojego telefonu. Why?

Podsumowując moje przemyślenia, stwierdzam, że pomimo, iż jest to rodzinny SUV w bardzo wyważonych, klasycznych kształtach, to jednak sportowe zawieszenie godne jest drapieżnika (w najlepszym tego słowa znaczeniu). To auto stworzone jest dla fanów, precyzyjnej i szybkiej jazdy. Dla ludzi, którzy mają mało czasu, ale wysokie wymagania.

Co nam się podobało: 

  • dobra jednostka napędowa
  • automatyczna skrzynia biegów
  • spalanie
  • ilość miejsca
  • ustawny bagażnik z możliwością regulacji kąta oparcia kanapy
  • dobra nawigacja
  • system Start & Stop
  • systemy dbające o nasze bezpieczeństwo i komfort
  • zawieszenie (okiem mężczyzny)
  • wyposażenie auta
  • audio (sony)

Co nam się nie podobało:

  • brak elektrycznego ustawiania fotela pasażera
  • zawieszenie (okiem kobiety)

Dane katalogowe testowanego pojazdu

Silnik: 1997 cm³ TDCi
Norma emisji spalin: Euro 6
Skrzynia biegów: automatyczna 6 biegów
Moc silnika 180 KM (132 kW) przy 3500 obr/min
Maksymalny moment obrotowy 400 Nm przy 2000-2500 obr/min
System Stop & Start: tak
Prędkość maksymalna: 202 km/h
0-100 km/h (s): 9,2 s
Wymiary opon: 235/50/R18 (obręcze aluminiowe)
Minimalna masa własna pojazdu (bez obciążenia) 1702 kg
Zużycie paliwa w cyklu mieszanym (l/100km): 5.2 (dane katalogowe)
Pojemność zbiornika paliwa: 60 L
Pojemność bagażnika: 456l
Średnica zawracania: 11,1

Cena oferowanego modelu po rabacie: 125 900 zł

 

Galeria: 

 

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę umieścić swój komentarz
Proszę umieścić swoje imię