ŚWIĘTO BIEGANIA NA ŻOŁYŃSKIM RYNKU
– „I BIEG DZIECI Z ZOŚKĄ TUROSZ”

   Żołyński rynek znów tętni życiem! A wszystko to za sprawą dzieci, które licznie wzięły udział w pierwszej edycji Biegu Dzieci z Zośką Turosz! Ale po kolei. Zrodził się pomysł, aby zaktywizować naszych najmłodszych, odciągnąć ich od telefonu, komputera i pokazać, że można bardzo atrakcyjnie spędzić wolny czas. Tylko jak? Zofia Turosz, żołyński rynek, dzieci – to musiało się udać! Wstępne zgłoszenia, które zebrali nauczyciele w szkołach i przedszkolach wskazywały na udział ok. 500 dzieci i tak też się stało. Piękna pogoda, doskonała organizacja oraz atrakcyjne nagrody sprawiły, że nasi najmłodsi z uśmiechem na twarzy uczestniczyli w tej imprezie. Każdy uczestnik biegu otrzymał pamiątkowy medal oraz okazjonalne upominki, zwycięzcy w poszczególnych kategoriach otrzymali statuetki oraz wartościowe nagrody rzeczowe. Upominki dla najlepszych uczestników wręczyła nasza legenda biegania z Żołyni – pani Zofia Turosz (postać p. Zofii przybliżamy pod relacją z biegu).

Obraz na stronie tom_3420.jpg

Nie brakowało wielkich emocji, sportowej rywalizacji  oraz wsparcia ze strony  rodziców naszych najmłodszych uczestników. Głównymi organizatorami biegu byli inicjatorzy założenia żołyńskiej grupy biegowej: Krzysztof Kosior, Tomasz Mach oraz nauczyciele z przedszkoli i szkół naszej gminy. Ogromne podziękowania należą się sponsorom biegu, którzy licznie wsparli naszą inicjatywę. Dziękujemy również za pomoc w organizacji radnym Gminy Żołynia, Ochotniczej Straży Pożarnej z Żołyni, nauczycielom, rodzicom, pracownikom GOK w Żołyni oraz czynnie zaangażowanej młodzieży. Pamiątkowy medal dla każdego uczestnika został zaprojektowany przez Wioletę Wróbel, za co składamy serdeczne podziękowania i oczekujemy równie trafionego pomysłu w przyszłym roku!

Obraz na stronie tom_3444.jpg

Należy również nadmienić, iż ten dzień zainaugurował działalność Żołyńskiej Grupy Biegowej „Zośka”. Szczegółowe informacje na temat działalności grupy oraz zapisów zostaną przedstawione wkrótce na stronie Gminy Żołynia. Genialna impreza, super spotkanie, bardzo dobra organizacja, oby więcej takich pomysłów w naszej gminie! Poniżej przedstawiamy klasyfikację najlepszych zawodników według poszczególnych grup.

   DZIECI 3 – 6 LAT (ROCZNIKI 2016 – 2012)

Dziewczęta:

1. Emilia Mach
2. Magdalena Krzak
3. Emilia Wróbel

Chłopcy:

1. Jakub Kosior
2. Patryk Urban
3. Marcel Nowak

Obraz na stronie tom_4136.jpg

DZIECI 7 – 9 LAT (ROCZNIKI 2011 – 2009)

Dziewczęta:

1. Olga Misiąg
2. Lena Januszyńska
3. Hanna Pokora

Chłopcy:

1. Oliwier Kosior
2. Mateusz Filip
3. Kamil Pindara

DZIECI 10 – 12 LAT (ROCZNIKI 2008 – 2006)

Dziewczęta:

1. Oliwia Kulpa
2. Julia Oleasz
3. Marlena Markowicz

Chłopcy:

1. Rafał Krzyżak
2. Damian Tokarz
3. Oskar Fergisz

MŁODZIEŻ 13 – 15 LAT (ROCZNIKI 2005 – 2003)

Dziewczęta:

1. Zuzanna Foryt
2. Wiktoria Hader
3. Alicja Lizak

Chłopcy:

1. Jakub Giża
2. Ernest Kuras
3. Wiktor Nowak

MŁODZIEŻ 16 – 18 LAT (ROCZNIKI 2002 – 2000)

Dziewczęta:

1. Samanta Wojnar
2. Aleksandra Polak
3. Anna Witek

Chłopcy:

1. Jakub Tomczyk
2. Marcin Szpila
3. Michał Wróbel, Fabian Dobek, Jakub Leja

Obraz na stronie tom_4157.jpg

Obraz na stronie tom_3380.jpg


ZOFIA TUROSZ – biegaczka z Żołyni

Zofia Turosz urodziła się 27 lipca 1938 roku w Żołyni. W niej ukończyła szkołę podstawową, a następnie Technikum Włókiennicze w pobliskiej Rakszawie. Nie wiedziała jeszcze wtedy, że całe jej dorosłe życie związane będzie z bieganiem i to bieganiem wyczynowym. Po raz pierwszy z prawdziwym sportem spotkała się w szkole średniej w Rakszawie, w 1953 roku. W szkolnych zawodach, będących eliminacją do wojewódzkiego etapu Narodowych Biegów Przełajowych, zajęła na dystansie 700 metrów drugie miejsce. Także na drugiej pozycji uplasowała się na szczeblu wojewódzkim i zakwalifikowała się do finału centralnego. Odbył się on na terenie Wyścigów Konnych w Sopocie. Wystartowało 80 zawodniczek. Zofia, wówczas jaszcze Młynek, jako jedyna biegła na bosaka, nie miała bowiem obuwia sportowego. Mimo tego odniosła pierwszy w życiu znaczący sukces zajmując trzecie miejsce. Od tej pory bieganie stało się jej drugim życiem. Początkowo reprezentowała barwy „Włókniarza” Krosno, a następnie „Włókniarza” Rakszawa. Startowała na dystansach 200 i 400 metrów oraz w sztafecie, ale jak sama stwierdziła po latach głównie dla klubowych punktów, bo dystanse te były dla niej za krótkie. Jej „dorosła” kariera rozpoczęła się w 1979, kiedy redaktor Tomasz Hopfer, popularyzując w telewizji jogging, zaszczepił wielu ludziom, w tym także Turoszowej, biegowego bakcyla. Stanęła na starcie w Leżajsku i w grupie seniorek po 40-tce wygrała w cuglach. Pojechała do Rzeszowa na „Bieg Rzecha”, też nie miała równych sobie rywalek. Odważyła się więc ruszyć w Polskę i nie wracała z pustymi rękami. Również z warszawskiego Maratonu Pokoju, na którym z czasem 3:22,18, zajęła 5 miejsce wśród kobiet. Jej apetyt na wygrywanie rósł w miarę biegania coraz to innych tras od średnich dystansów po te najdłuższe. Pokonała 100 kilometrową trasę supermaratonu w Koszycach (1981 r.) w czasie 9:18,04 i dotarła na metę na 19 pozycji, jako jedyna kobieta. Podczas XIX Mistrzostw Świata Weteranów, we francuskiej miejscowości Perpignon (1983 r.), zdobyła dwa brązowe medale w biegach na 10 i 25 km. Te sukcesy i osobiste przymioty przesądziły o tym, że czytelnicy „Nowin” przyznali jej tytuł Honorowego Sportowca Roku 1981, a później wybrali do grona 10 bohaterów sezonów 1982-83. Po tych wyczynach wydawało się, że pożegna bieżnię zadowolona, iż spełniły się jej dziewczęce marzenia o wielkich sukcesach. Ale gdzie tam, ona chciała sprawdzić się jeszcze w poważniejszych próbach biegowej wytrzymałości. Pojechała do Kalisza (1982 r.), gdzie odbywały się mistrzostwa Polski w supermaratonie. Wygrała i tutaj, uzyskując dobry czas, niewiele ponad 8 godzin. Następnie podjęła ryzyko ukończenia 24-godzinnego biegu w Poznaniu (1982 r.). Pokonała w nim bez większych komplikacji 210 km 510m. Po tym sukcesie, wbrew wszystkim, oświadczyła, że dopiero teraz otwiera się przed nią szansa i że rozpoczyna swoją wielką karierę: „Urodziłam się po to, aby biegać. Marzę, aby wystartować w największych maratonach świata: w Nowym Jorku i Bostonie.”   Znalazł się ktoś, kto podał rękę zza „Wielkiej Wody” i przysłał zaproszenie. Zebrała więc oszczędności, kupiła bilet i z końcem 1986 roku wyruszyła na podbój Stanów Zjednoczonych, po przygodę swojego życia. Zanim jednak stanęła na starcie wymarzonego maratonu w Nowym Jorku, musiała startować do codziennych „biegów z przeszkodami”, poszukać jakiegoś zajęcia i zarobić na życie. Dzięki protekcji krajanów, znalazła oddaloną o kilkanaście kilometrów od miejsca zamieszkania, pracę. Cieszyła się z tego, mogła bowiem trenować, pokonując codziennie biegiem dystans do pracy i z powrotem. W taki sposób przygotowywała się do wiosennych przełajów i biegów ulicznych, bowiem na jesienny maraton w Nowym Jorku już nie zdążyła. Maratoński debiut w USA nastąpił 20 kwietnia 1987 roku w Bostonie. Ukończyła bieg w czasie 2:57,43 i zajęła w klasyfikacji generalnej 28 miejsce wśród 2 tysięcy startujących kobiet, w swojej grupie wiekowej była czwarta i zdobyła specjalny medal. W swoim liście pisanym na gorąco drugiego dnia po maratonie wyznała: „Wytrzymałam i maraton swojego życia wygrałam. Była dokładnie godzina 14.57. W momencie, gdy mijałam metę z piersi wyrwał mi się okrzyk „Jeeeest”. Maratoński dystans pokonałam w 2:57,43. I choć był to mój rekord życiowy, to nie byłam z niego zadowolona. Mogło być przecież lepiej. No, ale najważniejsze to fakt, że bostoński maraton ukończyłam. (…) Biegłam dla siebie, dla własnej przyjemności i satysfakcji. Najcenniejszą dla mnie nagrodą jest medal potwierdzający ukończenie maratonu”. Za największe swoje osiągnięcie uznała ukończenie nowojorskiego maratonu w 1989 roku wraz ze swoim synem Mirosławem. Jeszcze nigdy w historii tej imprezy nie zdarzyło się, aby trudną trasę 26 mil i 385 jardów, ukończyła matka ze swoim synem lub córką. Turoszowie byli pierwsza rodzinną parą. Na metę przybiegli razem, w czasie 3:20,48, entuzjastycznie witani przez tłumy publiczności. 24-letni wówczas Mirek, student AWF w Białej Podlaskiej, mógł przybiec szybciej, ale postanowił towarzyszyć matce do samej mety. Ona sklasyfikowana została na 180 miejscu wśród kobiet i piątym w swojej grupie wiekowej. On uplasował się na 841 pozycji. Za nim kończyło maraton jeszcze ponad 24 tys. biegaczy. Łącznie startowały bowiem 25 503 osoby. W sezonie 1991 zaskoczyła wielu sceptyków, a nawet samą siebie. W lutym, w dorocznej klasyfikacji najlepszych biegaczy Nowego Jorku, uplasowała się w swojej grupie wiekowej (50-54 lat) na pierwszym miejscu i podczas specjalnej uroczystości, zorganizowanej przez New York Athletics Club, została uhonorowana wspaniałym kryształowym pucharem. W marcu pokonała maraton w Los Angeles, wygrywając z czasem 3:13,10 godz. grupę super masters (powyżej 50 lat). Kiedy po uroczystym zakończeniu maratonu w Los Angeles pani Zofia odbierała od swoich licznych sympatyków i przyjaciół gratulacje, jeden z kolegów zapytał ją wprost, kiedy zamierza zakończyć bieganie. Nie namyślając się wiele, odpowiedziała, że swój ostatni maraton chciałaby pobiec wraz z wnuczką Iwonką, bowiem maraton nowojorski pokonała już ze swoim synem Mirosławem. Nie było by w tym nic niezwykłego, gdyby nie to, że Iwonka miała wtedy zaledwie 3 miesiące. Zapowiedziawszy w ten sposób długą karierę Zofia Turosz przystąpiła do kolejnych startów. Kolejne sezony to kolejne sukcesy. Nie przestaje biegać maratonów, krótszych i dłuższych biegów ulicznych. Mimo wieku odnosi ciągle zwycięstwa, o czym świadczy liczba zdobytych dyplomów, medali i pucharów. W 1994 roku po raz kolejny została wybrana najlepszą biegaczką Nowego Jorku w kategorii wiekowej 50-55-latków. Lata następne potwierdzają jej ciągle wyśmienitą formę, nie przestaje uczestniczyć w wielkich maratonach, które od samego początku stanowiły dla niej największe wyzwanie. Nowojorczycy i bostończycy dobrze już znają Polkę. Ci z bliższego otoczenia nazywają ją nawet „szaloną Zofią”. A ona ciągle walczy, nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa. Pragnie zrealizować swoje marzenie i przebiec nowojorski maraton z wnuczką. W marcu 2000 r. w Bostonie odbyły się halowe mistrzostwa Nowej Anglii. Zofia Turosz zdobyła 2 tytuły mistrzowskie w kategorii 60-64 lata. W biegu na 3 km wszystkie rywalki zdublowała, niektóre dwukrotnie, a wynik 12,57 był wprost fantastyczny. Następnego dnia biegła na milę, uzyskała czas 6,48,18 przy ogromnym dopingu kibiców i spikera. Udowodniła, że mimo wieku można nadal biegać, być aktywnym i odnosić sukcesy. Każdy bieg to dla niej wyzwanie, któremu musi sprostać, udowodnić sobie, że potrafi, że może. Patrząc na jej ogromną karierę, aż dziwnym się wydaje, że jeden człowiek potrafił osiągnąć tak wiele, tylko dzięki samodyscyplinie, ambicji i hartowi ducha, a przede wszystkim dzięki temu, że kochał i nadal kocha to, co robi.

Red

.

Obraz na stronie tom_3368.jpg

Od lewej: Piotr Foryt – Przewodniczący Rady Gminy Żołynia, Zofia Turosz, Piotr Dudek – Wójt Gminy Żołynia

Fotografie na stronie Jerzy Tomczyk

Źródło: UG Żołynia

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę umieścić swój komentarz
Proszę umieścić swoje imię