Rząd ma kolejny pomysł – zamiast zniesienia trzydziestokrotności limit składek na ZUS miałby być podniesiony do 40-krotności lub 45-krotności – wynika z nieoficjalnych informacji Prawo.pl. Takie rozwiązanie dałoby dodatkowe wpływy do budżetu, na które liczy rząd i dodatkowo ograniczyłoby niektóre negatywne skutki dla rynku pracy. Pracodawcy jednak, nie oglądając się na rządzących, już szukają sposobów na uniknięcie większych kosztów zatrudnienia przy zniesieniu limitu.

W projekcie budżetu na 2020 r. założono zniesienie ograniczenia rocznej podstawy wymiaru składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe, które dotychczas stanowi 30-krotność prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce. Według szacunków Prawo.pl wprowadzenie tego rozwiązania dałoby w 2020 roku dodatkowo nawet 7 miliardów złotych.

Obecnie, jeśli pracownik w ciągu roku zarobi więcej niż 30-krotność prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce, nie musi opłacać składek na ZUS. Limit ten wynosi w 2019 r. 11912 zł brutto miesięcznie, czyli 142,9 tys. zł. rocznie.

W rządzie nie ma pełnej zgody co tego rozwiązania. Wątpliwości wyrażała m.in. minister przedsiębiorczości i technologii Jadwiga Emilewicz i wicepremier Jarosław Gowin. – W trakcie posiedzenia Rady Ministrów wyraziłam swoją opinię, na temat tego, abyśmy w dalszym ciągu prac nad budżetem zastanowili się, czy ten limit trzeba znosić. Uważam, że warto się nad tym zastanowić – podkreślała minister.

W 2018 r. roczną podstawę wymiaru składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe (30-krotność prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia) przekroczyło 369,7 tys. osób, a szacunkowa kwota utraconej składki na ubezpieczenia emerytalne i rentowe z tego tytułu wyniosła… – czytaj więcej

Źródło: www.prawo.pl

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę umieścić swój komentarz
Proszę umieścić swoje imię