Umowa leasingu rodzi poważne ryzyka związane z jej przedwczesnym wygaśnięciem, np. w wyniku kradzieży auta w okresie trwania umowy. Gdy leasingobiorca nie zgadza się z rozliczeniem przyjętym przez leasingodawcę i odmawia zapłaty, albo nie zgadza się na wysokość odszkodowania ten go pozywa. Udowodnienie w sądzie, że to pozwany ma rację jest jednak trudne. Dlaczego i na co uważać pisze radca prawny Mariusz Weiss.

Umowa leasingu ma niewątpliwie wiele zalet – umożliwia osobom nieposiadającym w danym momencie środków na nabycie określonego przedmiotu (np. samochodu) korzystanie z niego przez określony czas w zamian za wynagrodzenie płatne w ratach (nie niższe niż wartość przedmiotu leasingu). W praktyce rynkowej po zakończeniu okresu, na który zawarto umowę leasingu, korzystający (zwany potocznie leasingobiorcą) może nabyć przedmiot leasingu od leasingodawcy (finansującego) za niewielkim wynagrodzeniem. W istocie mamy więc do czynienia z swego rodzaju kredytowaniem nabycia określonego przedmiotu. Jednakże umowa leasingu rodzi również poważne ryzyka związane z jej przedwczesnym wygaśnięciem, w szczególności wynikające z utraty przedmiotu leasingu, np. w wyniku kradzieży w okresie trwania umowy.

Przedwczesne wygaśnięcie umowy leasingu na skutek utraty przedmiotu leasingu

Zgodnie z przepisem art. 7095 § 1 Kodeksu cywilnego, jeżeli po wydaniu korzystającemu rzecz została utracona z powodu okoliczności, za które finansujący nie ponosi odpowiedzialności, umowa leasingu wygasa.  W takiej sytuacji finansujący może żądać od korzystającego natychmiastowego zapłacenia wszystkich przewidzianych w umowie a niezapłaconych rat, pomniejszonych o korzyści, jakie finansujący uzyskał wskutek ich zapłaty przed umówionym terminem i wygaśnięcia umowy leasingu oraz z tytułu ubezpieczenia rzeczy, a także naprawienia szkody. Jeśli więc… – czytaj więcej

Źródło: www.prawo.pl

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę umieścić swój komentarz
Proszę umieścić swoje imię