W Polsce buduje się osiedla, a nie miasta, a brak kontroli nad rozlewaniem się ośrodków miejskich i ich zabudową prowadzi do chaosu przestrzennego. Od reszty Europy różni nas to, że nie wiadomo, gdzie jest u nas miasto, a gdzie tereny leśne – uważają eksperci. To kryzys gospodarki przestrzennej – alarmują.

Eksperci jak mantrę powtarzają, że mamy do czynienia z kryzysem przestrzennym. Brakuje racjonalnej krajowej polityki w tym zakresie, mimo że powstały dokumenty, które są ich zdaniem „bez znaczenia”. Ministerstwo Inwestycji i Rozwoju oddało do wstępnych konsultacji projekt nowego Prawa o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym.

Został on oparty na założeniach reformy planowania przestrzennego opracowanych przez zespół doradczy przy ministrze.

Nieskoordynowane inwestowanie bez planów powiększa chaos

Według dr Adama Kowalewskiego, architekta, członka Komitetu Przestrzennego Zagospodarowania Kraju Polskiej Akademii Nauk, brakuje planów, tam gdzie są potrzebne – powinny być na terenach, gdzie się buduje, nie potrzeba nimi pokrywać np. pól.

– Inwestowanie jest w Polsce nieskoordynowane, mamy wadliwe plany miejscowe, które gigantyczne rezerwy przeznaczają pod inwestowanie i powodują rozpraszanie zabudowy – podkreśla. Studia uwarunkowań – gminne dokumenty określające ogólne zasady zagospodarowania terenu – przewidują rezerwy terenowe dla mieszkańców, którzy nigdy tam nie zamieszkają, bo po prostu nie ma tyle osób w kraju.

Wadliwe prawo to główna przyczyna chaosu

W Polsce nie scalamy terenów i nie porządkujemy, a rozbudowę aglomeracji i urbanistykę określają często granice gospodarstw. – Od reszty Europy różni nas, że nie wiadomo, gdzie jest miasto, a gdzie tereny leśneczytaj więcej

Źródło: www.prawo.pl

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę umieścić swój komentarz
Proszę umieścić swoje imię